październik 30, 2007
Dziś stwierdziłem, że po liryce nadszedł czas na epikę. Napisałem więc króciutkie opowiadanie, pełne napięcia i sprośnych kontaktów damsko- męskich.
“Poznali się w centrum handlowym. Dzień jak każdy inny, ona siedzi na kaloryferze patrząc na swe buty, on szybkim krokiem zmierza do Empyku. Nagle młoda niewiasta o licu niczym księżyc bezwładnie osunęła się na ziemię. Widząc to mężczyzna rzucił sie w jej kierunku, klęknął, swą delikatną jak jedwab dłonią musnął ją po różowym policzku. Gdy otworzyła oczy, drżącym, pełnym niepokoju głosem zapytał, mając na myśli kaloryfer, na którym siedziała niewiasta:
- Gorący był?
Białogłowa zaniemówiła. Wydawało jej się, że pochyla się nad nią książę z bajki, chciała by chwila ta trwała w nieskończoność. Niepewnie wyszeptała, chciwie patrząc w oczy młodzieńca:
- Nie, zapowietrzony.
I żyli długo i szczęśliwie.”
A teraz gwóźdź programu, wiadomość dnia. Byłem u lekarza. Skutek- zwolnienie z WFu do końca grudnia. Z zawodów nici.
Dziękuję za uwagę.
Z podniesionym czołem i cwaniackim uśmieszkiem na twarzy - Biszkopt
Liczba komentarzy: 14 |
Sport, Takie Różne Śmieszności |
Odnośnik
Opublikował/a biszkopt
październik 25, 2007
Tak, mam ją! Najnowszą płyta Vavamuffin o nazwie Inadibusu! 14 kawałków + intro/outro. Pierwsza ich płyta była hiciorem, sądzę że z drugą będzie podobnie :)
7 piosenek (czyli równą połowę xD ) słyszałem na ich koncertach, reszta jest równie sympatyczna i bujająca. W ogóle wypas, w drodze do szkoły zamiast Kalonji Sizzla będzie teraz rozbrzmiewać Pablopavo.
Ogłoszone zostały wyniki naszych szkolnych wyborów, nietrudno sie domyślić- wygrała PO. W każdej klasie na nich głosowało najwięcej osób, oczywiście nasza 3B była wyjątkiem. U nas wygrał LiD. Ku ogólnej uciesze potwierdziło to naszą inność i odmienność :P . Ostatnio widziałem w telewizji reklamę pewnego syropu. Widzimy w niej dziewczynkę, która uczy się roli do szkolnego przedstawienia. Wnioskujemy, że gra słynną Julię z Werony. Jakby mogło być inaczej, dziewczynce dokucza mokry i uporczywy kaszel. Bogu dzięki, mama spieszy z dobrą radą, ma Flavamed o smaku malinowym! Dziewczynka została uratowana, widzimy ją na scenie w pięknej sukni. Cytuję: “I żyli długo i szczęśliwie”. No przepraszam bardzo, ale jeśli Romeo i Julia żyli długo i szczęśliwie, to ja nie chcę być szczęśliwym ani, tym badziej, długo żyć. Dla niedowiarków: http://pl.youtube.com/watch?v=dT-QqMi8K74
Biszkopt
Ps. Prawie zdrowy :)
Liczba komentarzy: 7 |
Muzyka, Takie Różne Śmieszności |
Odnośnik
Opublikował/a biszkopt
październik 22, 2007
Cześć, wita Was jeszcze trochę zachrypnięty, zdołowany Biszkopt. Zachrypnięty, bo chory, zdołowany z tego samego powodu.
W sobotę odbył się koncert, na który czekałem dobre kilka miesięcy. Farben Lehre w Loch Ness, następna taka okazja chyba dopiera na Punky Reggae Live.. :( . Dużo fajniej byłoby skakać wśród spoconego tłumu, niż leżeć pod kocem pośród chusteczek higienicznych popijając syropki. Jak się dowiem kto mnie zaraził- zabiję. W dniu PRL pewnie też mi się coś przydarzy, ten typ tak ma. Jest też jeden plus. Właśnie w tej chwili moi koledzy i koleżanki piszą sprawdzian z angielskiego! Buhahahaa! Dobrze Wam tak :P .
A jak tam po wyborach? Ja w sumie zadowolony, mniejsze zło, co nie. Szczerze wątpię, że Polska nagle znajdzie się w Irlandii, ale fajnie o tym posłuchać. Cytując fragment piosenki Włochatego:
[...] Władza! Władza! Władza! To wszystko czego chcą
państwo niewolników pod rządami elity [...]
No ale na Zachodzie nie będą premiera przedstawiać jako kartofla, a to już coś. Reszta się nie zmieni. Wyzysk, poniżenie, nędza :)
Bisz.
Liczba komentarzy: 11 |
Egzystencja Pozaszkolna |
Odnośnik
Opublikował/a biszkopt
październik 16, 2007
Dziś zapodam szczegółową relację z koncertu, który się nigdy nie odbył. Der Zinamonnindża w krakowskim Loch Ness, największe wydarzenie miesiąca. Zapraszam.
19.00 - planowane rozpoczęcie koncertu, Biszkopt ogląda dobranockę, Gibon goli nogi, Miroch stoi w kolejce w Media Markcie po odkurzacz z wyprzedaży.
19.07 - przypominają sobie, że mają dziś coś ważnego do zrobienia.
19.12 - robią magiczne pstryk i znajdują się na scenie. Plum, plum, zgrzyt, zgrzyt, płynie muzyka.
19.21 - tłum szaleje, podziwiając nogi Gibona, który gimnastykuje się z basem.
19.28 - perkusista pogubił pałeczki, z czasem znaleziono je 10 kilometrów na północ od Krakowa.
19.47 - Miroch zużył kostkę, zaczyna grać dłonią, zdziera sobie z niej skórę, krew, krew, krew.
19.54 - Biszkopt zmęczył sobie gardło, prosi gitarzystę o małą zamianę. Gitarzysta się zgadza, Biszkopt zaczyna rżnąć na leworęcznej gitarze, nikt nie dostrzega jakiejkolwiek zmiany.
20.15 - szał, Gibona ponosi i zaczyna krejzowne solo na basie.
20.26 - solówka Gibona trwa nadal, jednak chwilę później orientuje się, że w jego gitarze brakuje strun. Szalejący tłum nie zauważa mistyfikacji.
20.39 - młodociane dziewczynki krzyczą w mikrofoniki telefonów “MAMO WRÓCĘ PÓŹNIEJ!”. Mamy nie pozwalają, 80% publiki wychodzi.
20.50 - Biszkopt skacze w stronę fanów, trafia w pusty skrawek podłogi. O oł, ała.
21.02 - koniec poobiedniej drzemki, mama szarpie za bluzę, każe jeść kolację.
No i koniec kariery muzycznej, a miało być tak pięknie.
Wczoraj zaopatrzyłem się w mixtape Juniora Stressa, którego miałem okazję widzieć na żywo. Super sprawa, zwłaszcza kawałki Bas Tajpana (czy jak to się odmienia, w mianowniku jego ksywa brzmi Bas Tajpan), aż dziwne że wcześniej tego nie słyszałem. Nefretari.. Mniam :)
Wczoraj też ukazał się informator szkolny, kosztuje “marne” 14 zł. W zasadzie jedyną rzeczą godną uwagi są zdjęcia klasowe. Wyszedłem pięknie, ładnie i wspaniale.
Ostatnio wszyscy się popołudniami uczą, mają angielskie, dentystów etc., jak ktoś miałby ochotę posiedzieć na ławce przed blokiem to jestem otwarty na propozycje.
Big up.
Bisz.
Liczba komentarzy: 5 |
Muzyka |
Odnośnik
Opublikował/a biszkopt
październik 13, 2007
Cześć. Wczoraj obejrzałem 1,5k zdjęć i jestem fajny. Dalej jestem pod wrażeniem tego wyczynu.
Widziałem kobietę, która w wózku wiozła bliźniaczki, może to szczęście przynosi…? Dziś tylko wierszyk zarzucę, wczorajszy dzień jest objęty ścisłą tajemnicą, tajne łamane przez poufne zginane przez nie wiem. A więc, panie i panowie, wiaderka i miseczki, lampy i abażury. Specjalnie dla Was “Egzystencjalny słoiczek z zakrętką z czterema ząbkami takimi”.
Patrząc przez niego widzimy
powyginane kontury szafy po drugiej stronie.
Patrząc na niego widzimy
słoik, słoiczek, słoiczuniuniuś.
A kto zwraca uwagę na zakrętkę,
strażnika szczelności,
obrońcę niewyciekalności?
Nobel jest tylko kwestią czasu. W sumie nie pogardziłbym tymi 10 milionami szwedzkich koron. Tym, którzy nie znają na pamięć aktualnych kursów walut w Europie powiem, że “na polskie” to ponad 4 miliony złotych. Na gitarę bym miał.
Biszkopciczkonikuniuniesieczek.
Ps. Szacunek dla żula który ze swym złomiarskim wózkiem wpakował się do autobusu, a na następnym przystanku się z tym wózkiem z tegoż autobusu wypakował. Oba manewry zajęły mu w sumie jakieś 3 minuty.
Liczba komentarzy: 3 |
Egzystencja Pozaszkolna |
Odnośnik
Opublikował/a biszkopt
październik 10, 2007
Niezły tytuł notki, nie? Po dłuższej ciszy nadszedł czas by coś napisać. Co i w jakich okolicznościach stało się z moją fryzurą wszyscy wiedzą, nie ma sensu już o tym pisać xD. W końcu włosy nie noga, odrastają.
Wczoraj była impreza u Agi, jednoznacznie stwierdzam że 2 godziny snu w nocy w środku tygodnia roboczego to za mało ( ;) ). Fajnie było, fajni byli Niemcy, którym się wydawało że są na Dzikim Zachodzie, fajne były wafelki i inne przekąski, fajnie było jak rodzina Agi wróciła do domu, fajne były konary (korzonki?) Magdy, fajnie fajnie i wogóle. I ten tego wogóle. Okazało się, że mieliśmy tam więcej wspólnych znajomych niż myślałem. I mam nadzieję, że wstydu naszej szkole przed reprezentantami Jedenastki nie narobiłem (dobrze, że Gibon nie mógł iść, bo to skończyłoby się katastrofą polityczną i kataklizmem, a ponieważ byli tam Niemcy mógłby również rozpętać kolejną wojnę światową). Generalnie big up dla wszystkich tych 30 osób :P . Dziś odbyło się pierwsze spotkanie bierzmowaniowe, najlepiej jednak spuścić na to zajście zasłonę milczenia. Cienkie żarciki miał ksiądz. Jak sobie pomyślę, że tak co tydzień będzie trzeba…
Der Zinamonnindża wkrótce będzie miało basistę, ale na razie niczego nie będę mówił oficjalnie ;) .
Ślicznie dziękuję pani ze sklepiku za darmową, ciepłą herbatkę, którą mnie dziś uraczyła.
Biszkopt
Liczba komentarzy: 3 |
Egzystencja Pozaszkolna |
Odnośnik
Opublikował/a biszkopt
październik 2, 2007
Tak więc przed rozpoczęciem zawodów wydano na mnie wyrok. Miesiąc w zawieszeniu. A dokładnie miesiąc zawieszenia we wszelkiej aktywności kolanowej. Nastała wielka smuta.
Aga se wróciła z Kanady, ma szczęście że to nie był samolot pułapka. Mogłaby się przecież władować w Pałac Kultury i Nauki w takim jednym, brzydkim mieście i byłoby nie fajnie. No, przerażająca wizja. Chciałem jeszcze napisać kilka słów o tym co widzę za oknem, bo widzę rzeczy bardzo ciekawe. Idealnie na wprost jest duży, szary blok. Trochę z prawej jest duży, szary dom. Na prawo od dużego, szarego domu jest duży, szary śmietnik z brzydkimi kontenerami, z których odchodzi farba. U góry jest niebo, ale zasłaniają je szare chmury. Wogle to miasto nie ma perspektyw joł, tylko ławka i chłopaki z bloku. Elo elo tylko hip hop joł bo to moje blokowisko, wszędzie mam blisko, olimpijskie igrzysko jak wysypisko joł joł. Dusza ziomala we mnie drzemie jak Anonima Galla w dżemie. Mam zdjęcie siebie w mundurku, Kawy w mundurku i Zygmunta w… mundurku. Od prawej: ja, Zygmunt, Kawa. Przed kliknięciem w ten link skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. [klik klak klok]
Witka, strzała, pozdro, siema.
Biż.
Ps. Respekt dla Michasia, który zbił lampę bułką.
Liczba komentarzy: 5 |
Egzystencja Pozaszkolna |
Odnośnik
Opublikował/a biszkopt