Smacznej choinki, wesołych prezentów.
grudzień 22, 2007Wigilia klasowa. Ten jeden dzień w roku, gdy wszyscy kulturalnie podają sobie kartony z sokiem. I to ostatni taki dzień w tej szkole.
Piękne klasowe zdjęcie. To takie wzruszające, za rok o tej porze każdy będzie wśród innych ludzi, chlip, siorb, ojoj i w ogóle. Nie pytajcie co zwisa z lamp, bo sam nie wiem.

A tutaj dwa kolejne zdjęcia, w nieco okrojonym składzie xD.


Od lewej góry, część męska: Zygmunt, Mirek.
Rząd niżej, nadal część męska: Gibon, ja, Michaś, Jacek.
Dziewczęta od lewej: Kawa, z tyłu Marysia, Ola i Justyna.
I teraz życzenia, specjalne, wyjątkowe, niepowtarzalne.
Moi mili, z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkim, by Wasza przyszłość była piękna niczym księżyc odbijający się w gładkiej tafli jeziora. Oby Wasze dzieci nie chorowały, nie miały astmy, alergii, dzięcięcego porażenia mózgowego, ADHD, by ospa im zbytnio nie dokuczała i w ogóle. A Wy, gdy będziecie starzy i schorowani, byście mieli w swych potomkach oparcie, by nie oddały Was do domu spokojnej starości, by chodziły za Was do sklepu gdy reumatyzm, artretyzm, alzheimer i inne takie przykują Was do łóżka niezrywalnymi łańcuchami cierpienia. Gdy będziecie umierać (bo wiadomo, nikt z nas tego nie uniknie), nie żałujcie tego co pozostawiliście po sobie na ziemi, niech śmierć nie będzie bolesna, obyście nie musieli z bólu zwijać się na podłodze i, nie daj Dobry Panie Boże i Ty, Matko Boska Królowo Ziemi Na Zawsze Dziewico Przenajświętsza Panienko Ujeżdżająca Osiołka, Która Prowadzisz Nas Przez Nasze Niegodziwe I Grzeszne Życie, aby któryś z Was pomyślał o eutanazji, bo to grzech i szatan. Wesołych świąt, niech ości z karpia nie stają Wam w gardłach. Przecież to tylko ryby, które można przyrządzać młotkiem.
A po wigilii postanowiliśmy pójść do Żant.. Reala po prezenty. Właściwie kto szedł po prezenty, ten szedł po prezenty. Niejaka Justyna w 45 minut kupiła podarunki dla obojga rodziców. W tym czasie jeszcze posiedzieliśmy w Dominium, pojeździliśmy schodami, odprowadziliśmy Kawę do drzwi i tak dalej. To jakiś rekord wszechczasów normalnie jest, prezent dla mamy wybierała dosłownie 5 MINUT. Już dłużej musiała czekać na jego zapakowanie. Taka dziewczyna to skarb, mogę z nią chodzić po prezenty o każdej porze dnia i nocy. W Realu oczywiście pół naszej szkoły było, to sobie jeszcze podoskładaliśmy życzenia. Później rozstania nadszedł słodki czas, do zobaczenia klaso moja droga w roku pańskim dwa tysiące ósmym.
Dzięki za Kitkata.
Biszkopt.
Opublikował/a biszkopt