Oj, działo się w ten łikend. Oj, chciałbym żeby co tydzień tak było xD. A dzisiejszy dzień z chęcią mógłbym wymienić na długopis, spinacz biurowy, na cokolwiek.
W sobotę byłem na meczu. Na meczu Wisły. Konkretnie to na meczu siatkarek Wisły. Śliwa grała na rozegraniu, tak, TA Śliwa. Biała Gwiazda wygrała 3:1, ogromnych emocji nie było ;) . Jakoś nie ładowały gwoździ w drugi metr boiska, serwisy nie latały z prędkościa 120 km/h, ale było kilka fajnych akcji. Siatkówka to jednak fajny sport jest xD.
Wczoraj z kolei w Loch Ness był koncert Analogsów. Przed 18 wszedłem do środka, zadłużyłem się na złotówkę u pana w szatni, który przypomniał mi żebym sobie papierosy z kurtki wziął. Tak sobie jakoś postałem pół godziny, o 18.15 zaczął grać zespół o nazwie Beri Beri. Polecam poczytać co to jest to całe beri beri, mam na myśli chorobę ;) . W zespole 4 dziewczyny (nie wyglądały jakoś porażająco, takie zwykłe laski z gitarami), na ich MySpace’ie można sobie posłuchać jak grają. Dodam, że na żywo jak to na żywo – nie wychodziło do końca tak równo i melodyjnie jak w studiu. Generalnie dawały radę ;) . Potem przyszedł czas na Razorquillz. Zespół światowy, z Niemiec. Facet za perkusją, 2 panny z gitarami. Na początku przez jakieś pół minuty nie uraczyły nas wokalem, potem jedna z nich zapodała jakieś kalifornijsko pop-punkowe “hej! hej!”. Prawdę mówiąc, spodziewałem się takiego grania, jakie zaprezentowały ich poprzedniczki xD. Ale… Jak się zaczęłą jedna z nich drzeć, to garaż, garaż i jeszcze raz garaż. Wokal był w ogóle słabo słyszalny, robiło to niesamowite wrażenie, nie mówiąc już o tatuażach wokalistki. A wstawki między kawałkami to już całkiem wypasione. Tu jakiś filmik z ich koncertu, nie brzmi to tak jak brzmiało wczoraj, ale i tak jest czego posłuchać.
Między piosenkami skini zaczęli krzyczeć “antifascist skinheads” i “punks and skins united win”. Wyyypas, ze skinów całkiem porządne chłopaki są :P . I wokalistko-gitarzystka podała mi rekę, zamierzałem ją sprzedać na Allegro, ale jestem do niej zbyt przywiązany niestety. Mam na myśli swoją dłoń. A potem wyszli Analogsi, pogo, pogo, pogo. To nawet nie ma co próbować opisać co się tam działo. Jako pamiątka tego całego wydarzenia zostały mi uglanione buty, ciuchy przesiąknięte zapachem fajek i piwa, 2 siniaki i malutka śliwunia pod prawym okiem. Nie mam pojęcia skąd ona się tam wzięła, łokieć, bania, pięść, kolano, but? Mogę się jedynie domyślać. Do tej pory dzwoni mi w uszach, a żeby się ze mną skontaktować trzeba niemalże krzyczeć.
Dziś były zawody. Nie lubię tłumaczeń w stylu “zły dzień, mała sala, niewygodna opaska uciskowa na kostkę, śliski parkiet, złe piłki”, dlatego nic nie napiszę więcej. Przez całą drogę powrotną wymyślaliśmy słowa zaczynając się od para-. Parapety, parasole, paralaksy, paralele, parabole. To wszystko za mało jak na naszą parareprezentację. I od dziś zamiast nara mówimy para. Syndrom polskich siatkarzy i tyle.
ParaBiszkopt.
grudzień 17, 2007 o 4:43 pm |
Pierwsza :P A tak poza tym to zapomnieliscie o paralotni, parkingu, i paragonie :P Jak mi cos przyjdzie do glowy to jeszcze napisze xD
grudzień 17, 2007 o 7:54 pm |
Punks and skins unite and win! Oi! Oi! Oi!
Zajekuwyrąbiście! Aż napiszę od siebie na swoim.
grudzień 17, 2007 o 8:26 pm |
o wiem jeszcze paranormalny, paraliż, parkingowy, i partytura … xD
grudzień 17, 2007 o 10:16 pm |
hmm…. a ja myślałam, że późno się położyłeś spać i masz spuchnięte oczy! a TY masz kolego śliweczkę! lubię śliwki. ale kompot z suszonych śliwek- ochyda! Pokój!
grudzień 18, 2007 o 3:50 pm |
jesli sie nie mylę, a raczej nie, to “ochyda” pisze sie przez samo “h” czyli powinno być “ohyda”
Wojna!
grudzień 18, 2007 o 8:36 pm |
yyy… mowa o naszych pilkach naszym bioisku i naszym prkiecie… wszystko sie zgadza :P:P a do slowniczka mozna dodac paraliż xD
grudzień 19, 2007 o 6:41 pm |
parabola xD :P Paranormalny :P
grudzień 19, 2007 o 7:08 pm |
E, te to już dawno wymyśliliśmy. Paralaksę, palalelę, paradoks, paradontozę, parafię i mnóstwo innych również.
grudzień 19, 2007 o 9:00 pm |
Parak***alela.
grudzień 19, 2007 o 9:02 pm |
Oczywiście chodziło o parakomżalelę, czyli komżę do połowy uda wkładaną do śpiewania Alleluja. Wszyscy, którzy mieli inne skojarzenia, są wulgarni.