Wino, kobiety i ŚPIĘ.
Pierwszy wpis w nowym roku, aż czuję takie dziwne coś, że muszę napisać coś ważnego i madręgo. Trudno.
Święta minęły jak święta, ciasta na śniadanie, obiad i kolację, wstawanie z łóżka o godzinie 11, egzystencja polega na biernym przeczekiwaniu momentów, gdy niczego się nie żre. Tak mijały kolejne dni z wyjątkiem wyjścia do Babci, u której zazwyczaj je się jeszcze więcej. Potem przyszedł czas na jakiś Sylwester czy coś. Propozycje miałem różne, skończyło się tak że pojechałem z rodzicami, ze znajomymi rodziców i dziećmi znajomych moich rodziców do Kacwina. Jak Michaś słusznie zauważył, Kac i Wina robią niezłe wrażenie. Mieliśym mieszkać w jakimś pensjonacie, hotelu czy jak inaczej to nazwać. Siłownia, solarium, telewizja, łazienki w pokojach.. Bajka. Okazało się, że łazienki to tylko w niektórych pokojach (w moim nie było, ma się to szczęście), telewizor niedziałający stoi na korytarzu, a o solarium i siłownię nawet bałem się pytać. W pokoju na podłodze stało wideo sprzed 15 lat, równie stary, nie działający komputer z monitorem i oparte o ścianę drzwi od szafy. 5 par drzwi od szafy. Ale, jak na złość, samej szafy w pokoju nie było. Pomysł o zbiciu jej z drzwi do niej nie został zrealizowany. No i tak sobie mijały kolejne dni, siedząc na stoku, czytając.. Obok wyciągu była tabliczka “Stok tylko dla narciarzy”. Jako, że jeżdżę na desce, czułem się urażony. No ale nic, byle do Sylwestra. Pierwszy raz widziałem ludzi w garniturach i sukniach (bo było tam jeszcze jakieś 30 nieznanych nam osób, część z Krakowa) tańczących do “Kajli” i tym podonych hiciorów. Super, walka o jakąś bardziej taneczną muzykę była straszna. Ja i tak cały czas siedziałem przy stole, ale żal mi było moich rodziców xD. Potem północ, fajerwerki (1 zrobił pierdut na ziemi) i było fajnie. Atrakcją wieczoru było wino “CIERNY JOHAN”. Etykietka twierdzi, że było to “ovocne vino z ciernych ribezli”. Celowo pominąłem te wszystkie fistaszki nad literami xD. Dziękuję za wszystkie
życzenia Bożonarodzeniowe i te Sylwestrowe również :) .
Dziś odbył się etap rejonowy konkursu języka niemieckiego. Było zadanie polegające na tłumaczeniu na niemiecki nazw roślin. U mnie wyglądało to tak:
- stokrotka - das Einhundertpflanze
- niezapominajka - der Nichtvergessen
- fiołek - das Pentapeptyd (nie wiem co mnie naszło xD)
- tulipan - der Tannenbaum (choinka)
- bez - der Rucksack (tornister)
- brzoza - der Bschöse
- świerk - die Schwerke
- jodła - das Jedeln
- dąb - die Dübe
W ogóle wszyscy w sali się ze mnie śmiali jeszcze zanim zaczęliśmy pisać, w Myślenicach jestem spalony xD.
Biszkopt
Ps. Widok Chomika, który z poważną miną mówi “Proszę rozbierzcie się w tamtej sali” - bezcenne.
styczeń 4, 2008 @ 3:23 pm
Po co ci solarium?
styczeń 4, 2008 @ 3:30 pm
Płacę to wymagam.
Wiem że to nie ja płaciłem xD
styczeń 4, 2008 @ 4:05 pm
Chomik sie pytal o co Ci chodzi…?? zostawilam to bez komentarza:):)
styczeń 4, 2008 @ 5:00 pm
Widzę, że Sylwestra spędziłeś podobnie, bo z rodzicami i ich znajomym, dziećmi znajomych i po prostu świetną muzyką xD Z tym, że ja się nie nudziłam, bo stok był otwarty dla snowboardzistów, a w połowie Sylwestra zatroszczyłam się z chłopakami o jakąś własną muzykę;] A co do olimpiady… xD No cóż, nie byłam aż tak twórcza… xD Chyba, że zostawienie pustego pola jest twórcze ;]
styczeń 4, 2008 @ 7:15 pm
Pozdro. Ja mam pytania na olimpiade z polaka, ale wam nie dam! powiem ze nie ma eseju, tylko reportaż. A wogóle to łatwa.
styczeń 9, 2008 @ 6:53 pm
A ja w nocy z 27 grudnia na 2 stycznia w domu z psem i lustrem. Nie wiem co gorsze :P