Jednak nie wiem ile ważą dwa kleksy.

Sto lat młodej parze.
W piątek byłem na wglądzie w prace z chemii i matematyki. Z tego pierwszego pewnie braknie mi 1-2 pkt, z tego drugiego chyba przejdę, wynik mam całkiem przyzwoity (tak, ta skromność :P ). Na wgląd w majcę przyszły jakieś mózgowce 1,45m na grubej podeszwie plus okulary i reszta ekwipunku. Ja wiem, że nie jestem przystojny, ani wysportowany, ani nawet wysoki, ale widzę że niektórzy mieli jeszcze mniej szczęścia ode mnie. Wszystkie punkciczki prawidłowo mi podliczyli, nie zamienili mi prac ani nic takiego nie miało miejsca, wydałem tylko kilka złotych na bilety i straciłem trochę cennego czasu. Bo wiadomo, czas to piniondz. Zwłaszcza, że autobus o pięknym numerze 142 wywiózł mnie na jakieś odludzie. Tak to jest jak się liczy na łut szczęścia odgadując rozmieszczenie przystanków w Krakowie, mieście królów.
Wieczorem miałem jeszcze okazję świętować imieniny Agi. Plan był taki, żeby ściągnąć Ją do Magdy i zrobić niespodziankę. W takich chwilach w amerykańskich filmach krzyczy się “surprise!” i gwiżdże papierowo-trąbkowymi gwizdkami. Z tego co pamiętam, to gdy razem z Chomikiem wyjeżdżaliśmy na obrotowym krześle to wydawaliśmy z siebie jakieś nieartykułowane “AAOAIAAUEIUA!!!”. W końcu to polska, jaka karma taki karmnik. Rolę torta odegrał biszkopt, jakiś twardawy po bokach, ale zjadliwy. Prezent był równie fajny, miałem okazję popisać się swoimi artystyczno-krawieckimi zdolnościami. Aga była zadowolona, mimo widniejącej na balonach dwójki ludzi oraz napisu “Sto lat młodej parze!!”. Bilans strat: guziczek od laptopa i klapka od baterii w cyfrówce. Nie jest źle. Po powrocie próbowałem oglądać końcówkę Matriksa. Po kilku minutach dali reklamy, gdy one dobiegły końca, uświadomiłem sobie, że nie pamiętam co się działo przed blokiem reklamowym. Zdegustowany poszedłem spać. A w sobotę pobudka o 7, w końcu kiedyś trzeba przeczytać tego Smętka do końca, bo za 3 godziny mieliśmy go omawiać. Tak, omawiać! W sobotę 3 godziny lekcyjne przygotowań olimpijskich z polskiego.
Planowałem jeszcze zrobić jakąś aferę w stylu Palikota, ale nic wystarczająco głupiego nie przychodzi mi do głowy. Gibon pije wodę z kwiatków..? E nie, za słabe.
Biszkopt.

Ps. Nie, z nikim nie pójdę na “Jeszcze raz”. Chyba że ktoś mi bilet zasponsoruje.

Odpowiedzi: 3 do “Jednak nie wiem ile ważą dwa kleksy.”

  1. magda xD mówi:

    Po pierwsze to Ty miales przyniesc biszkopta wiec nie narzekaj na twarde brzegi :P Poza tym noo… licza sie checi :p A guziczek w laptopie sam nie odpada :P

  2. agnes mówi:

    Bez względu na wszystko udało wam się mnie zaskoczyć i do póki Madzia do mnie nie podeszła z paczuszką to nie wiedziałam o co w ogóle biega, oprócz tego. ale może to ten szok po wejściu twoim i Chomika xD I w ogóle, jeszcze raz dziękuje:*:*

  3. njubasistka mówi:

    a my tez robiłyśmy suprajs niedawno!! ^^ Pokój!

Napisz odpowiedź