I już po rekolekcjach. Wspaniały, wcale nie oklepany temat, “Twarze chrześcijaństwa”.
Pierwszego dnia w kościele nuda, ale potem w salach było ciekawie. Kazali nam przynieść farby, niby jakaś praca w grupach się szykowała. No, skoro farby to zgodnie z umową Michaś przyniósł wałek do malowania ścian, a przed lekcjami skoczyliśmy do OBI kupić litr Dekorala. Akurat jakaś wyprzedaż była to nie zapłaciliśmy dużo, a kolor piękny – zieleń aksamitna. Mieliśmy malować “Oblicze przebaczającego boga”. Wszyscy malowali stereotypowo, w dodatku plakatówkami. Jakiś uśmiechnięty dziad otoczony chmurami, czasem z aniołem u boku. Nasz plakat wyglądał tak:

W środku po hebrajsku napisane “Jahwe” (to zawdzięczamy Mirowi ;) ), dookoła uśmiechnięte buźki i nasze podpisy. Napis i uśmiechy namalowane wspomnianym wcześniej wałkiem przy pomocy szablonu zrobionego z jakichś kartek z angielskiego xD. Następnego dnia rozwiesili te prace na korytarzach. Nasza zawisła do góry nogami, dopiero rano osobiście to poprawiłem. Czyżby ktoś nie wiedział jak jest Jahwe po hebrajsku? Szczyt!
Drugi dzień rekolekcji był jeszcze nudniejszy. W czasie adoracji cała szkoła szła do spowiedzi, a my w tym czasie na kolanach mieliśmy se adorować. Z czasem tylko powstały coraz głupsze pomysły na sposób zakończenie adoracji, włącznie z zestrzeleniem monstrancji przy użyciu procy. Jezus Jezusem, ale godziny klęczenia w absolutnej ciszy chyba nikt nie wytrzyma? Potem poszliśmy do klasy dyskutować o bogu.
W środę ksiądz zaszalał – pokazywał nasze zdjęcia klasowe z komentarzem “wy też jesteście twarzą chrześcijaństwa, w was wszystkich mieszka Chrystus!”. No fajnie, tylko że mnie akurat nie było na tych zdjęciach. Czyli że co, bóg mnie nie kocha..? Potem poszliśmy w ramach przygotowań z języka polskiego oglądać pewien film. Było to tak niezwykłe przeżycie, że aż poświęce mu całą następną notkę. Czekajcie cierpliwie ;) .
Jutro się szykuje jeden z najśmieszniejszych dni w tym roku szkolnym. Sprawdzian z geografii. Niestety, jest tak zwany “czarny humor” xD. Męczy mnie też świadomość, że z każdą chwilą zbliża się zupełnie nieśmieszne triduum olimpijskie, niby się nie denerwuję, ale lekki dyskomfort odczuwam ;) . Poznałem również termin następnych zawodów. Uwaga, wypadają one dokładnie w dniu… konkursu matematycznego! Super! Połowy składu nie będzie, szykuje się ostra walka z rywalami o każdy punkt. Czasowstrzymywacz zakupię.
W poniedziałek pozyskałem najnowszą płytę Farben Lehre – Snukraina. Tytuł płyty nie wróży najlepiej, zbyt Happysad’owe klimaty ;) . Tytuł nie kłamał. Rzepa po prostu, z każdą nową płytą jest coraz gorzej, coraz bardziej nijak, coraz bardziej o miłości i w ogóle. Zobaczymy co pokażą w kwietniu na PRL. Pewnie zagrają większość piosenek ze Snukrainy, jakoś pogo przy tym kompletnie nie widzę.
Biszkopt.
Opublikował/a biszkopt
Opublikował/a biszkopt
Opublikował/a biszkopt