Lubię konewki.

Żarty, kawały, dowcipy, psikusy, figle i reszta. To TEN dzień.
Chciałem dziś wymyślić jakąś blogową śmieszność, ale przypomniałem sobie sytuację z zeszłego czwartku. Skoro nawet nauczyciele nie traktują mnie poważnie, to chyba najwyższy czas, żeby trochę spoważnieć (ta, jasne jasne). Tak więc brak prima aprilisowego dżołka jest sponsorowany przez panią L.
W sobotę planowałem wybrać się na Magnificon, ale padał deszcz i ogólnie nie chciało mi się, więc ostatecznie zostałem w domu. Co się okazało? Zabrakło wejściówek, a ci, którzy weszli, mówią że i tak było beznadziejne. Mir na swoim blogu (link po prawej) ładnie tą wyprawę opisał, polecam ;-). Motyw z grillem fajny.
W związku z Tybetem w niedzielę odbyła się w Krakowie manifestacja. Była piękna pogoda, było mnóstwo ludzi ale nie było… mnie. Od dawna przeszukiwałem zasobu Internetu w poszukiwaniu jakiegoś info o ewentualnej manifestacji, parę dni nie patrzyłem a tu takie coś. No pech, a może nawet by mnie w telewizji pokazali :-(. A, jeszcze fragment wypowiedzi posła Iwińskiego: “Tybet nie jest okupowany! Żadne państwo na świecie nie przeczy oczywistości, że Tybet jest częścią Chin”. Całość wywiadu jest tutaj: Moułndrości Iwańskiego
No ja rozumiem, że polityka polega na tym żeby w odpowiednich chwilach być ślepym, ale to chyba przesada jest..?
Wczoraj niby miałem ponownie zacząć swoja rehabilitację. Miałem w przychodni być o 16. O 15.36 stałem już na przystanku, jakiś starszy mężczyzna zapewnił mnie, że on czeka prawie 10 minut. Pierwszy autobus przyjechał o 15.55. Czyli uwzględniając tamtego faceta, minęło co najmniej pół godziny od odjazdu poprzedniego środka lokomocji. Ale szybko zorientowałem się, że warto było czekać. W środku osób było sporo, dużo, ogrom, multum i parę innych fajnych słów. Był też jakiś menel. Na początku klął jak szewc, czyli nic nadzwyczajnego w krakowskich autobusach, ale potem wyciągnął z kieszeni… Gwizdek! I tym swoim kilkupromilowym powietrzem z płuc zaczął wydawać z niego dźwięki, robiąc co jakiś czas przerwy żeby pokrzyczeć “Ku**a, ku**a, je***e sk*******y”. Krejzol. Do przychodni dojechałem z 10-minutowym spóźnieniem, przeprosiłem, wytłumaczyłem i wyciągnąłem z kieszeni skierowanie. I co się okazało? Że już ktoś jest na tą godzinę, że się pomylili jak mnie zapisawywali na tą 16, żebym sobie szedł do domu i przyszedł kiedy indziej na wcześniejszą godzinę. Tyle zachodu nadaremnie.
Dziś mieliśmy prezentację o metodach zapamiętywania i skutecznego uczenia. I było mówione, jak robić skuteczne notatki. Okazało się, że ze swoich nie powinienem nic rozumieć i przeczą one wszystkim możliwym zasadom skutecznego notowania. Przykładowa definicja zwierciadła kulistego wklęsłego w moim zeszycie do fizyki: “jeśli p. odb. p. wew. k., zw. kul. wk.”. Amen.

Prima aprilisowy Biszkopt

Odpowiedzi: 4 do “Lubię konewki.”

  1. Gibon mówi:

    S> kommenciki. 5zł sztuka.

    PS. U mnie to samo wygladało. “Jeśli pow. odb. jest pow. wew. k., to zw. kul. wkl.” I moja notatka jest lepsiejsza :<

  2. Gibon mówi:

    lol kropek mi sie po PeeSie wklikal oO

  3. biszkopt mówi:

    Masz takie same notatki, bo przepisywałeś mój zeszyt, bo Ciebie nie było na tych lekcjach.

    HUEUHEUHAA KROPKA PO PS

  4. chors mówi:

    Tybet dla Chin, Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Słowacja, Czechy, Łużyce, Rosja (a co!) dla Rzeczypospolitej! Chytrus królem Polski! Hurra!

Napisz odpowiedź