Jeden gwatemalski quetzal to 28 polskich nowych groszy.
Trzeba się już przyzwyczajać do przeliczania obcych walut (zwłaszcza czeskich koron) na polskie. Jutro o 5.45 w końcu robimy cześć pa i jedziemy zburzyć Pragę.
W niedzielę byłem w Parku Wodnym. Przyjechał tam chyba jakiś zespół disco polo, kolesie mieli taki żel, że nawet po przetestowaniu wszystkich rur ich fryzury pozostały nienaruszone. Chyba że mieli plastikowe peruki. Albo na czerepach hologramy im się wyświetlały, sam nie wiem. Widziałem jeszcze kolesia, który miał wytatuowane całe plecy. Calutkie. Nie wiem co tam dokładnie było, ale sądząc po rozmiarze, to chyba “Bitwa pod Grunwaldem” Matejki. Były też kobiety, które zajmowały sobą pół jacuzzi, ale to akurat nic nadzwyczajnego.
Jakieś egzaminy się podobno ostatnio odbywały, jakoś nic wyjątkowego nie zauważyłem. Wczoraj tylko niezapowiedziany sprawdzian z polskiego pisaliśmy, na maksa dużo materiału wchodziło. Dziś dla odmiany byliśmy w kinie. Na sali tłoczno, oprócz mnie aż 2 osoby. Ola i Zygmunt. I nikogo więcej. Po powrocie ludzie się nas pytali jak nam test poszedł, nie wiedzieliśmy o co im wszystkim chodzi :(. Potem jeszcze miałem okazję wczuć się w rolę młodego ojca, już wiem jak to jest, jak się dzieciaka ze szkoły odbiera. W sumie nic ciekawego.
Jutro jedziemy do tej Pragi, w hotelu nie ma balkonów, co nam nieźle plany pokrzyżowało. Ale damy radę, jesteśmy w końcu Polakami (nie żebym w jakikolwiek sposób się tym szczycił albo broń boże był z tego dumny), więc musimy dać radę. Mam wszystko co będzie mi potrzebne - kasa, suszarka, czeskie piosenki o Szatanie na iPodzie Ksawerego i ściśle tajną niespodziankę. Chyba pomyślałem o wszystkim.
Acha, jeszcze chciałem dodać, że nie będę za nikim tęsknił. Po pierwsze, mam serce z kamienia, a po drugie wszystkie osoby godne tęsknienia chybą będą w Pradze ze mną.
Wracamy w niedzielę w nocy, kilkanaście godzin później w Studiu finał PRL, mam już bilet. Jakiejś wybitnej zabawy się nie spodziewam, ale Leniwca posłuchać na żywo trzeba xD. Tym razem może nie będę miał obitej gęby, w sumie emo na koncertach to chyba niegroźne są? Zobaczymy.
Biszkopt
kwiecień 23, 2008 @ 5:28 pm
Tylko jedno pytanie: Czy ta niespodzianka jest GROŹNA? xD
kwiecień 23, 2008 @ 5:34 pm
Jeśli jesteś kiełbasą to wręcz zabójcza. Ale Ty chyba nie jedziesz, co?
kwiecień 23, 2008 @ 5:53 pm
a grilla kto w końcu bierze? xD
Ciesz sie ze miałeś tego laureata z fizyki, bo ten test z biologio/chemi niezapowiedziany byl truudny jak cholera oO i z czech lat… pobija sprawdziany P. Więcek na głowę… Ona tylko jednoroczne robi oO
kwiecień 23, 2008 @ 6:14 pm
Ja tam nie wierze ze nie będziesz płakał. Ja w sumie tez nie wiem o co to cale zamieszanie z tymi testami? Nooo ale nic moze na nas tez kiedys przyjdzie czas. Jeszcze nie takie egzaminy w zyciu przed nami, no nie? To ja wam zycze milego wyjazdu i nie przejmujcie sie ze nie ma balkonow. Nie ma rzeczy niemozliwych. Zrobicie tego grilla na balkonie nawet bez balkonow xD Wiara w spelnienie marzen przybliza nas do ich zrealizowania ;] Tak normalnie chcialam cos madrego napisac, a i tak wyszlo jak zwykle xD
kwiecień 23, 2008 @ 7:27 pm
jak zrobicie tego grilla to mi przywieź jakąś kiełbaskę albo chlebek przypieczony;] Tylko, żeby nie było zwęglone, wiec sie postaraj:P
kwiecień 23, 2008 @ 7:46 pm
Jakiego grilla? o_O
kwiecień 23, 2008 @ 8:23 pm
Chlebek zj–ek. Szuszarki. Szoszoni. Szynszyle. Czeszki. Piwo. 57% ateistów. 12% alkoholu. Będzie dobrze.
kwiecień 27, 2008 @ 12:32 pm
jak Ci poszło? lalalalalalalalalala!!!!! pamiętaj- nie odbieraj telefonu.
Pokój i melony!
kwiecień 28, 2008 @ 3:53 pm
eheheheyuheehuheueheuheuehuehuehueh kiedy nowa notka, bo nie mam co komciac :<